Spotkania orła z półksiężycem: poselstwa i przymierza, walki i dyplomacja, transakcje i podróże. Relacje polsko-tureckie na przestrzeni wieków dr Elżbieta Wiącek

Rzeczypospolita graniczyła z Imperium Osmańskim pośrednio (przez lenna) lub bezpośrednio przez 400 lat (od końca XIV w. do końca XVII w.) Sześć wieków sąsiedztwa sprawiły, że Polska i Turcja zostały powiązane unikalnymi w skali Europy wielowymiarowymi więziami. Łączyły je ważne analogie: oba mocarstwa były wieloetniczne i wielowyznaniowe, a ich gospodarki obu państw były zdominowane przez rolnictwo. Pod względem tolerancji Rzeczypospolita i Imperium Osmańskie wyróżniały się w XVI i XVII wieku na tle Europy, stając się schronieniem dla różnych prześladowanych grup religijnych. Mieszkający na ziemiach polskich Tatarzy nie tylko nie byli zmuszani do porzucenia islamu, ale podlegali jurysdykcji religijnej Istambułu. Oba państwa były przez kilka stuleci ojczyzną największych społeczności żydowskich na świecie, obie diaspory utrzymywały intensywne kontakty[1].

W polskiej historiografii i pamięci historycznej relacje Rzeczypospolitej z Imperium Osmańskim są nierzadko postrzegane przez pryzmat Polski jako przedmurza chrześcijaństwa (Antemurale christianitatis). Co prawda wyrażenia  tego użył po raz pierwszy papież Leon X w stosunku do Królestwa Chorwacji (w liście z 1519), ale już wiek później za sprawą papieża Innocentego XI ta chlubna wówczas nazwa przylgnęła także do naszego kraju. W całej nowożytnej Europie popularny był gatunek literacki zwany „turcykami” lub „turczykami”, wśród których autorów – polskich – zasłynął w XVI wieku Stanisław Orzechowski. Autorzy „turczyków” przypisywali Turkom upodobanie do tyranii  i celowo ich demonizowali i dehumanizowali w celu mobilizacji szlachty do celów wojennych. Postrzeganie „Turka” jako synonimu „Innego” to jednak tylko część prawdy – w relacji Polaków do mieszkańców Imperium Osmańskiego od początku towarzyszyła ambiwalencja.

Warto podkreślić, że żadne państwo w Europie nie wysłało tyle poselstw do Wielkiej Porty co Polska. Warto też przypomnieć, że już w roku 1414 kiedy Polska nawiązała pierwsze kontakty dyplomatyczne z Osmanami, odrzuciła także jednocześnie ofertę wspólnej antymuzułmańskiej krucjaty, wystosowanej przez króla Czech i Węgier. W tym samym czasie rektora Akademii Krakowskiej, Paweł Włodkowic przedstawił na soborze w Konstancji traktat, w którym uznał, że istnieje możliwość pokojowego współistnienia państw chrześcijańskich i niechrześcijańskich. Włodkowic, mimo że był kapłanem katolickim, zdecydowanie przeciwstawiał się nawracaniu „niewiernych”/ infidelis / siłą. W odpowiedzi Krzyżacy oskarżyli Jagiełłę o sojusz z Osmanami i Tatarami przeciwko zakonowi i państwom chrześcijańskim.

Wiedzę o tym najwcześniejszym poselstwie do sułtana Mehmeda I czerpiemy z kronik Jana Długosza. Co znamienne, król Władysław Jagiełło jawi się w tej relacji nie jako fanatyczny krzyżowiec, lecz jako pragmatyczny polityk, traktujący Turcję jako równorzędnego partnera, z którym można zawierać dwustronnie obowiązujące umowy. Polska szlachta zawsze była przeciwna władcom głoszącym hasła antytureckiej krucjaty. Władysław Warneńczyk, władca Polski i Węgier, poległy w 1444 r. w bitwie pod Warną był uważany przez szlachtę za króla, który zasłużenie poniósł klęskę gdyż złamał  traktat pokojowy. Filip Buonaccorsi, włoski humanista zwany Kallimachem, zatrudniony na dworze Kazimierza Jagiellończyka (w charakterze wychowawcy synów królewskich) pisząc o wyprawie warneńskiej obwinia o monarsze krzywoprzysięstwo papieskiego legata Giuliana Cesariniego. Kallimach także podkreśla, że większość polskich dostojników zalecała królowi honorowanie zawartego z sułtanem pokoju. Troski o utrzymanie dobrych stosunków z Wysoką Portą dowodzi także późniejsza o niemal wiek relacja posłów polskich, wysłanych w 1530 roku na dwór Sulejmana Wspaniałego, który z roku na rok zdobywał kolejne ziemie, a w 1529 po raz 1 oblegał Wiedeń. W obliczu zagrożenia ze strony zwycięskiej armii osmańskiej nie dziwią zapewnienia posłów, że dołożą wszelkich starań, żeby sułtan pozostał w przyjaznych relacjach z ich królem. W relacji tej czytelnika może rozbawić tragikomiczny epizod. Królewskim prezentem dla sułtana były między innymi drapieżne szlachetne ptaki: sokół, jastrząb i białozór wyszkolone do polowań, w których lubował się sułtan. Niestety najcenniejszy z podarków dyplomatycznych – białozór – rzadki ptak myśliwski – nie przeżył trudów podróży. Zdesperowani posłowie postanowili i tak dowieźć ptaka do Stambułu, choćby martwego, aby dowieść hojności Zygmunta Starego: wzięliśmy ze sobą umarłego, którego jednak Ibraim baszy ukażemy. (Ibrahim pasza – wielki wezyr; list do kanclerza wielkiego koronnego Krzysztofa Szydłowieckiego)

Powyższe starania zostały uwieńczone sukcesem. Polska była pierwszym państwem, które podpisało z Osmanami w 1533 r. wyjątkowy traktat o przyjaźni (nie na 10 lat jak wymagał tego szariat, tylko na okres życia obu władców). W tym czasie duże wpływy na dworze Sulejmana Wspaniałego miała Roksolana/ Hurrem. Żona sułtana prowadziła korespondencję z Jagiellonami – wówczas przypadek wyjątkowy w Europie. Próbowała razem z Boną Sforzą doprowadzić do małżeństwa Zygmunta Augusta z francuską księżniczką. Relacje polsko-osmańskie były wówczas jedne z najlepszych w historii. Andrzej Frycz Modrzewski w swoim dziele  „O poprawie Rzeczypospolitej” (1551) chwali Turków za sposób prowadzenia sztuki wojennej a także ich obyczaje: rozsądne i praktyczne wykształcenie dzieci oraz skromność kobiet. Czytelnika może zaskakiwać, że humanista w pełni popiera zasadę zakrywania twarzy przez kobiety, pytając retorycznie: „po cóż ta, która połączyła się z mężem związkiem wierności małżeńskiej, ma zawierać znajomość z innym?”. Wyraża także przekonanie, że miejsce kobiety jest w domu , a mężatkom nie godzi się chodzić na zabawy bez zgody męża.

Niektóre relacje polskich posłów ujawniają wszelako trudności z akceptacją osmańskich obyczajów. W opisie z 1640 roku – poseł Wojciech Miaskowski nazywa serwowany na sułtańskim dworze obiad ironicznie nazywa „drapaniną”,, bo „nikomu noża nie dano”..

Szczególnie ciekawym dokumentem dotyczących stosunków polsko-tureckich są pamiętniki Samueli Plisztynowej Proceder podróży i życia mego awantur. Zapiski te obalają za jednym zamachem wiele stereotypów: ukazują bowiem niezwykle samodzielną kobietę, która w 1 połowie 18 wieku prowadzi w Istambule udaną karierę lekarki dam sułtańskiego haremu i umie skutecznie bronić swych interesów przed sądem szariackim wygrywając jako Polka katoliczka proces, który wytoczyła czterem osmańskim wojskowym. Umiała też dochodzić swoich praw w innych sytuacjach: „w Stambule jest wielki zakaz, żeby wina nikt nie pił i dlatego częsta i stroga warta chodzi. I naszła warta na nasz pojazd i naleźli flaszkę pełną wina. Ale mnie Bóg salwował łaską swoją i strój mój polski, żem się ekskuzowała, żem jest chrześcijanką i nie turecką poddanką, profesji mijej doktorką, i tak mnie wolno puścili”.

Ważną rolę w polsko-tureckich kontaktach handlowych i dyplomatycznych ogrywały też grupy etniczne i wyznaniowe mieszkające po obu stronach granicy: Żydzi, Ormianie, Karaimi, Tatarzy. Żydowski lekarz króla Zygmunta Augusta, Salomon Aszkenazy, przeszedł na służbę Mehmeda Sokollu, najwybitniejszego wielkiego wezyra w historii Imperium. Po śmierci ostatniego z Jagiellonów, Aszkenazy wrócił do Polski i odegrał istotną rolę w lobbingu wśród szlachty na rzecz wyboru na tron protureckiego króla Francji Henryka Walezego. Drugim ważnym dla lobbystą podczas następnej elekcji wygranej przez Stefana Batorego był lennik Osmanów i dyplomata – Żyd Yasef Nassi.

Rzeczypospolita była jedynym krajem zachodnim po którym bez ograniczeń mogli podróżować kupcy muzułmańscy. Dla porównania – w Wenecji stworzono dla nich getto ( dosłownie 1 budynek), którego nie mogli opuszczać bez zgody władz miasta.  Rozwój wybranych polskich miast był związany z położeniem na szlakach handlowych prowadzących do Imperium Osmańskiego. Polskie miasta ustanowiły ścisłą współpracę z miastami osmańskim np. Lwowa z Aleppo.

Sarmatyzm i Orient

Polsko-litewska szlachta podobnie jak węgierska była wyjątkowa w Europie pod względem absorbowania wpływów osmańskich i tatarskich: sztuki, uzbrojenia, organizacji wojskowej, mody i kuchni. Bez tych wpływów nie można wyobrazić sobie narodzin sarmatyzmu. W  jego ramach Polaków połączyło z Węgrami oraz Tatarami i Osmanami odwołanie się do tradycji stepowej i nomadycznej. Zdaniem Marii Janion orientalizacja kultury polskiej wynikała z poczucia bliskiego związku z kulturą wschodu a sarmackich strojów nie można traktować jako maskarady. Tożsamość polskich Sarmatów opierała się bowiem na nie na granicy między Wschodem a Zachodem, ale świadomym łączeniu na pograniczu różnych tradycji. Orientalizacja kultury polskiej wywoływała czasami oburzenie: Grzegorz z Sambora, profesor Akademii Krakowskiej i poeta, w poemacie „Częstochowa” opublikowanym w 1568 wzywał rodaków do opamiętania:

Jakiż strój wasz, broń jaka się stała?

Prawie turecką zda się Polska cała.

Wiarołomni rzucacie drogę Chrystusową,

Saracenów udając myślą, strojem, głową,

Czegóż okrutny Turku, lśniącą wstrząsasz zbroją?

Tobie podobna tłuszcza, sama chce być twoją.

 Ostrzeżenia poety trafiły w próżnię. Wiek później, podczas bitwy pod Wiedniem w 1683 król Jan III Sobieski rozkazał, aby każdy polski żołnierz przepasany był powrozem „ a to dla dystynkcji od Tatarów, którzy takowego stroju zażywają jako my”. W liście króla do żony pisanego po wygranej bitwie znajdujemy opis łupów zagarniętych w obozie wielkiego wezyra. W opisie tym Sobieski jawi się jako koneser sztuki i mody tureckiej, jakim był w istocie, zaopatrując się przez lata na Krymie. W oczach potomnych wojennymi trofeami o największej wartości okazały się tureckie namioty. W liczbie ponad 1000 sztuk trafiły one do Polski i weszły do militarnego i cywilnego użytku w domach szlacheckich i magnackich, wykorzystywane też w czasie polowań i uczt. Przenośna architektura szczególnie odpowiadała obyczajowości polskiej, to jest upodobaniu do biesiadowania „pod namiotem”.

W 18 wieku polski strój stał się manifestem politycznych sympatii Polaków do Imperium Osmańskiego. Polski szlachcic w kontuszu był podczas balów i maskarad w Europie Zachodniej umieszczany w jednym szeregu z Turkami czy Chińczykami. Dama francuskiego dworu pisząc o wjeździe poselstwa polskiego do Paryża w 1645 r. stwierdza, że jego przepych zatrącał o zbyt duże barbarzyństwo, a Polacy zdają się w nim naśladować bogactwa i wspaniałości sułtana.

Rzeczypospolita jako pomost między Turcją a Europą

Intensywność kontaktów dyplomatycznych i handlowych sprawiała, że Polska wyróżniała się na tle Europy pod względem znajomości j.tureckiego. Jan III Sobieski był w 17 wieku jedynym władcą niepodległego państwa chrześcijańskiego mówiącym na poziomie komunikatywnym w j.tureckim. Również w 17 wieku Franciszek Meniński opracował monumentalny, unikalny słownik j. tureckiego i oraz gramatykę osmańsko-turecką. W efekcie, w wiekach 16-18 Polacy odgrywali nierzadko rolę pośredników między światem islamu i chrześcijaństwa. Najważniejszą postacią był z pewnością Wojciech Bobowski alias Ali Ufki Bej – w 17 wieku naczelny tłumacz na dworze sułtana, muzykolog i kompozytor. Dzięki niemu po raz pierwszy muzyka osmańska została utrwalona w zapisie nutowym. Jego zbiory osmańskich utworów muzycznych mają bezcenne znaczenie dla dziedzictwa kulturowego Turcji. Bobowski był też twórcą bardzo oryginalnego Psałterza łączącego muzykę osmańską oraz protestancką. Jako pierwszy przetłumaczył na turecki Biblię i katechizm.

Kolejny świetny znawca języka i kultury tureckiej to Jerzy Franciszek Kulczycki, żołnierz Jana III Sobieskiego, który przekradł się do oblężonego przez Turków Wiednia i przekazując informację o planowanym ataku polsko-niemieckim, odwiódł cesarza od kapitulacji. Kulczycki otworzył we Wiedniu jedną z pierwszych kawiarni w Europie, upowszechniając nad Dunajem obyczaj picia kawy. W swoim lokalu obsługiwał gości odziany w turecki strój, podając im ciasteczka w kształcie półksiężyców.

Na początku 18 wieku, Stanisław Leszczyński, były król Polski, który znalazł schronienie we Francji, promował na Zachodzie architekturę zainspirowaną sztuką osmańską.

Konkluzje:

Nasze myślenie o Turcji jest wciąż powszechnie obciążone balastem mitologii narodowej z przełomu 19 i 20 wieku. Jej fundamentem są nadal dzieła Henryka Sienkiewicza i jego wizerunek okrutnego „Turczyna”. Sienkiewiczowskie okulary tak przylgnęły do naszych nosów, że często zapomina się, że w stosunkach Lehistanu i Wysokiej Porty zdecydowanie przeważały długie okresy pokojowego współistnienia a nawet współpracy, dyplomacja i handel. Wojny polsko-tureckie trwały zaledwie 25 lat.  W tym samym czasie Polska walczyła znacznie częściej ze Szwecją i Rosją. Pięknem języka sienkiewiczowskiej trylogii można się nadal zachwycać, ale okulary polskiego noblisty czasem warto zdjąć. Warto przypomnieć sobie że Turcja w zaliczała się w XIX wieku do nielicznych państw przychylnych narodowi polskiemu i jego niepodległościowym aspiracjom. Warto też pamiętać, że udział żołnierzy tureckich w walkach na froncie galicyjskim w latach 1916-1917 miał dość istotny wpływ na przebieg wielkiej wojny w tej części Europy. Pobyt Turków w Galicji miał też szczególne znaczenie symboliczne a nawet mistyczne dla narodu polskiego żyjącego pod zaborami. Przez 100 lat bowiem Polacy znajdowali pocieszenie w przepowiedni ukraińskiego wieszcza Wernyhory, która głosiła, że Polska odrodzi się „po tym jak Turek napoi konia w Wiśle”. Obecność XV Korpusu Armii Osmańskiej w Galicji można łączyć ze spełnieniem się tego proroctwa, gdyż już rok po wycofaniu się z tych terenów tureckiego żołnierza, Polska rzeczywiście odzyskała niepodległość. Kwatery żołnierzy osmańskich na cmentarzu Rakowickim w Krakowie dotrwały do końca lat 50-tych ubiegłego wieku, zaś pobyt Turków w Krakowie przyczynił się – za sprawą orientalisty Tadeusza Kowalskiego  – do powstania najstarszej w Polsce turkologii.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Jakie jest obecnie miejsce tureckiego dziedzictwa w polskiej tradycji, pamięci zbiorowej i kulturze?  Czy jest wypierane, niechciane, Czy przeciwnie- wciąż żywe i na nowo ustanawiane?

Facebook: Polonia w Turcji: 1670 członków Stowarzyszenie Polonii w Stambule powołuje miesięcznik “Lehistan Sokağı”. Chcielibyśmy, aby ta gazeta stała się głosem wszystkich Polaków związanych zarówno ze Stambułem jak i z Turcją.

Będziemy publikowali artykuły o rozmaitej tematyce – m.in. informacyjnej, historycznej, coachingowej, psychologiczno-poradniczej, kulinarnej, wywiady, opowiadania i wiersze. Nowością będzie również dział „Nowonarodzonych dzieci” oraz rubryka dotycząca ogłoszeń i listów od czytelników.

Turkoholicy, Turcja w Sandałach, Kocham Turcję, TURCJA -MÓJ KAWAŁEK NIEBA

http://prawymsierpowym.pl/index.php/2015/07/przedmurze-chrzescijanstwa/

Polska ma jedno zadanie. Nie dać się wciągnąć w tę gierkę, która nakazuje przyjmować obcych. Obecna polityka państw UE prowadzi do zagłady chrześcijanPodkopywane są wszystkie wartości, na których Europa powstała, a te wartości nierozerwalnie związane są z wiarą.

Wypowiedzi tego typu dowodzą, że idea przedmurza jest nadal żywa w polskiej tradycji.

[1] Np. Lekarzem nadwornym kilku Jagiellonów był Izaak Ben Abraham, pełniący ponadto funkcję dyplomaty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *